5 października 2019 Czas na zmiany

Czas na zmiany

Wszystko się zmienia, rośnie, rozwija, przekształca, dojrzewa, drożeje. Nasze życie jest pełne zmian na każdym kroku ale to właśnie dzięki zmianom staje się pełniejsze, bogatsze, pełne wyzwań i zagadek.

Ja też stanęłam przed kolejnym wyzwaniem… Co robić dalej?
Jak żyć? Jak się odnaleźć w dzisiejszym świecie? Co z firmą? Co ze mną?

Firma kontra życie

Może cofnę się o rok byście wiedzieli o czym mówię.
Rok temu po wielu analizach, przemyśleniach, przeliczeniach, symulacjach postanowiliśmy zamknąć sklep stacjonarny. Ponieważ mimo ciężkiej pracy, często ponad 12 godzin dziennie, nierzadko 7 dni w tygodniu przychody firmy ledwie starczały na jej utrzymanie. Głupio się przyznać ale czasem nie zostawało nawet na przysłowiowe waciki. Ta firma to moje 3 dziecko i ciężko mi odciąć pępowinę czy właściwie odłączyć respirator. Za wszelką cenę próbuję utrzymać ją przy życiu. Kosztem rodziny, zdrowia i czasu.

Próbuję nadal

Przez mój sentyment firma nadal istnieje tylko zmieniła siedzibę.

Plan był taki:
Sklep stacjonarny zamykamy ale zostaje sklep internetowy i pracownia krawiecka (jak powstała kolekcja to tak działała to i tym razem się uda).
Tniemy koszty utrzymania firmy (m.in. zmiana lokalizacji).
Skupiamy się na zamówieniach grupowych (zespoły, KGW, instytucje).
Wyprzedajemy gotowy towar (niektóre rzeczy do dziś nie rozpakowane).
Wyszywamy zapasy tkanin (w wolnych chwilach… hahaha).

Budynek BZMO, w którym znajduje się nasza pracownia, ul. Kościuszki 8, Bolesławiec


Plan swoje, życie swoje

Taki był plan ale z okazji, że moje zdrowie już nie było w najlepszej formie postanowiliśmy skupić się na rzeczach powtarzalnych z naszej kolekcji. Takich, których nie musiałam osobiście wycinać i szyć. Ja miałam zająć się pracą biurową i wystawianiem gotowych rzeczy na stronie. Krojcza krojeniem a moje krawcowe szyciem. Tyle, że fortuna kołem się toczy i nim się dobrze zajęłyśmy realizacją planu los namieszał nam trochę. Moja ręka dostała ekspresową szansę na zabieg…

W tydzień musiałam ogarnąć to co było zaplanowane na 3 miesiące (pierwotny termin zabiegu był na marzec a odbył się końcem stycznia). Oczywiście niewiele mi się udało zrobić w tym czasie ponieważ musiałam też ogarnąć też te nieliczne indywidualne projekty. Później długo ciężko było wrócić do pracy. Międzyczasie rozsypał nam się zespół.
Na początek krojcza musiała odejść na 8 tygodni i mimo umówienia się ze mną już nie wróciła. Inni musieli przejąć jej obowiązki. Wiadomo jak ktoś nie ma praktyki to idzie wszystko wolniej. Pracownia czekała – szyła nadprogramowe proste rzeczy, krajalnia nie wyrabiała, zamówień nie miał kto zbierać… Ja próbowałam kroić ale po zabiegu ani zacisnąć nożyczek na tkaninie nie mogłam ani kroić nożem krążkowym. Odpadała też jazda samochodem do klientów, poza tym nie było jak i kiedy realizować zleceń grupowych.

Nie, nie usprawiedliwiam się, wiem że nawaliłam.

I tak wszystko się posypało do reszty… że zostałyśmy we 2. Tak, wiem, że to moja wina. Bo skoro nie byłam w stanie zapewnić terminowej realizacji zamówień i płynności finansowej firmy to trzeba było zawiesić firmę albo cokolwiek w tym stylu. Naiwnie myślałam, że czas mojego powrotu do zdrowia będzie dużo krótszy. Rzeczywistość okazała się bardziej bolesna, uciążliwa i dłuższa.

Zobowiązania rosły, zamówienia się przedłużały a ja byłam bezsilna, naiwna, że damy radę. Aż w końcu w kwietniu byłam w stanie wrócić już do pracy, mimo jeszcze nie do końca sprawnej ręki ale wyjścia nie było. Robota sama się nie zrobi, a nie da się z pracy jednej pary rąk utrzymać całej firmy.

Od tamtej pory robiłam co mogłam by wywiązać się ze wszystkich zobowiązań, które się nagromadziły i w większości na koniec sierpnia pozamykałam stare sprawy. Był to bardzo pracowity okres, każdy weekend wyjazdowy na jarmarki, festiwale i kiermasze a w tygodniu praca w pracowni. Nie wiem jakim cudem ale dałam radę. Teraz czas na nowe wyzwania.

Muszę udowodnić sobie i bliskim, że to ma sens

Mamy początek października, do końca roku zostały niecałe 3 miesiące… 3 miesiące na udowodnienie, że ta firma ma szanse na przynoszenie jakichkolwiek dochodów bo pomimo całkiem ładnego lata (w porównaniu do wiosny) bilans od początku roku nadal jest ujemny. 🙁 Pracować więcej nie dam rady. Moje dziewczyny też zasługują by zarabiać więcej ponieważ dają z siebie wszystko. Szczególnie wspaniała Pani Agnieszka, która jest ze mną od początku i mimo trudności zawsze mnie wspiera, popiera i dodaje otuchy.

Zostało nam jeszcze trochę zobowiązań ale wierzę że damy radę. Właściwie musimy dać radę bo inaczej trzeba będzie zamknąć firmę i poszukać sobie pracy. Ale to najłatwiejsze wyjście. Nie jesteśmy w stanie ciągnąć firmy kolejny rok przy takim stosunku przychodów do kosztów utrzymania firmy.

Dobra zmiana?

Dobra zmiana przynosi nam podniesienie kosztów od Nowego Roku do takiego poziomu, że przy obecnych cenach na pewno nie damy rady przetrwać nawet 1 kwartału. Wiele rzeczy już podrożało, kolejne drożeją cały czas. Niestety czas by i nasze produkty podrożały. Zaczynamy od usług. Z początkiem tego miesiąca mamy nowe cenniki na usługi krawieckie świadczone stacjonarnie, od przyszłego miesiąca zmienią się ceny na nasze stałe produkty i usługi.

Zamówienia

Teraz mamy kalendarz bardzo napięty ale przyjmujemy zamówienia z realizacją na 2 połowę listopada i grudzień. Już możecie do nas pisać, w najbliższych dniach pojawią się też gotowe produkty, przynajmniej część. Te na zimniejsze dni i idealne na prezenty.
W grudniu dostępne będą tylko produkty gotowe. Ostatnia wysyłka przed świętami będzie 17-18 grudnia.

Jestem tu dla Was

Zawsze gdy macie pytania możecie napisać, odpisuje na przerwach i po pracy. Mam nadzieję, że mimo tych zmian nadal będziecie z nami <3

2 thoughts on “Czas na zmiany

  1. Wszystko się ułoży..powoli realizuj co pilne …może internetowy pokaz ….często ogladam zdjecia prac ..to tez ma znaczenie..kontakt z zagranicy by się Firmie przydal ..polonia jest spragniona tych perelek ..Trzymam kciuki i z sercem jestem z Folk Melani .Pozdrawiam cieplo i bez paniki ,to zły doradca.Prace piekne

    1. Dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Staram się wszystko na spokojnie ale wtedy pojawia się pytanie… po co mi to? nie lepiej rzucić wszystko iść na 8h do pracy i niczym się nie martwić? ehhh bo znów się rozczulę 😉
      Tak zdecydowanie potrzebne mi zagraniczne ambasadorki <3 albo osoby które by chciały np w swoich sklepach sprzedawać moje produkty. muszę pomyśleć jak to rozwiązać 🙂 dziękuję za podpowiedź.
      pozdrawiam serdecznie <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Zamknij